Jedziemy samochodem ja podirytowana stwierdzam:
- patrz Tysia jaki korek!!!
Ona spokojnym tonem:
- rzekłabym normalny, jak zawsze
I wówczas zdaję sobie sprawy, ze każdego dnia, o tej samej porze jedziemy w korku, który dla mnie wychowanej na "wsi" jest zaskoczeniem każdego dnia, dla Małej Warszawianki rzeczą tak oczywistą, jak to, ze słońce wschodzi i zachodzi:)