wtorek, 1 października 2013

Pierwszy dzień w nowej szkole

W poniedziałek Pierwszak pierwszy dzień był w nowej szkole. Zmiana szkoły nerwowo mnie przerasta, całymi dniami myślę tylko o tym, w myślach wyobrażam sobie samotnego, zagubionego Pierwszaka w nowym obcym miejscu. Jest mu ciężko mimo, że tego nie okazuje, dziś znów rano w szatni oczy mu się szkliły. Jak widzę to Jego zagłubienie od razu łzy napływają do oczu. A więc dlaczego funduje sobie i jemu taką nerwówkę, bo wierzę, że to dla Jego dobra, bo uwarzam, że poprzednia szkoła była najgorszym wyborem jakiego mogłam dokonać.
Wczoraj Pietwszak był w centrum zainteresowania i to mu się podobało, a jak będzie dziś? Boję się, że jak przestanie być nowy, to zostanie obcy ... a Jego smutku nie zmiosłabym.

Dziś raniutko:
- Tysiu wołaj Kacperka "Kacperku"
- Kaapi
- Kacperku (ja)
- Kaapi, Kaapi, Kapkap....

piątek, 27 września 2013

Nowa szkoła:)

Za dużo emocji to mnie kosztuje, aby pisać dlaczego, ale z przyczyn wielu stało się ... zmieniliśmy szkołę Pierwszakowi. Od poniedziałku idzie do nowej szkoły.

czwartek, 26 września 2013

Nowość dnia dzisiejszego - Lala :)

Tysia śpiewa lala lala:)
Tysia nazywa lalę - lala:)
Tysia ma prawą górną czwórkę:)
Tysia po raz pierwszy została dziś bez płaczu że swoją opiekunką:)
 Tysia polubiła bardzo swoją opiekunkę, to widać:)
Pani ciocia bardzo polubiła Tysię, to widać:)
Tysia mówi, jak robi krówka, kurka i piesek. Mówi taaak i ne (to drugie zdecydowanie częściej). 
Tysia jest rozczulająca, jak ma dobry dzień, ale potrafi też pokazać diabelskie rożki :) 
Tysia je wszystko:)
Tysia je ciągle:)
Tysia kocha jeść:)
Tysia chodzi, klepie się po wystającym brzuszku i mówi "miam miam" - tzn. pyszne:))))))

wtorek, 10 września 2013

Pierwszak drugoklasistą:)

Pierwszak już w drugiej klasie.
Pierwszak już złapał wirusa:(
Tyśka po nim przejęła:(
 Pierwszak swoją pierwszą lekturę czyta "Bon czy ton..." G. Kasdepke.


Ja pracuję ... dom się nie zawalił. Jest całkiem dobrze poza porankami, gdy muszę rozżaloną, spłakaną Tysię w objęciach "pani cioci" (tak opiekunkę nazywa tato) zostawić. Gdy wracam Tysia wyspana, najedzona wita mnie i tuli, tuli, tuli się do mnie ... i tak do wieczora.



Poranna rozmowa z Pierwszakiem:
-mamo Tysia jest duża, jak na swój wiek?
-jak na swój wiek jest wysoka
-no tak ona nie ma po kim być niska, bo przecież i ja jestem duży i ty, prawda mamo?
- prawda...wzrost odziedziczyła po Tobie:))))))

Skoro rozmowa o gabarytach, więc przytoczę:
wzrost 79 cm
waga 10,4 kg
obwód głowy 47 cm.

Data pomiaru 5.09.2013 :)

sobota, 31 sierpnia 2013

Tak mi źle ...

Tak mi źle, tak mi źle
Tak mi szaro
....
....

pamiętacie?

I mi tak właśnie jest:(
Podjęłam złą decyzję i teraz poniosę tego konsekwencje, a właściwie nie ja tylko Pierwszak i to jest w tym wszystkim najsmutniejsze:(

środa, 28 sierpnia 2013

Przespana noc :)

Z 28/29 sierpnia Tysia pierwszy raz przespała całą noc. Spała od 21 do 5.30 (obudził ją budzik taty), ale potem jeszcze usnęła i spała do 7:)
Pomimo to wciąż mi żal, że zdecydowałam sie Ją odstawić od piersi:( A przecież taki był jeden z celów, aby przesypiać noce, a nie wstawać co chwilę.

niedziela, 25 sierpnia 2013

Poważne zmiany, czy na dobre? ... wątpie!

23 sierpnia około godziny 14.30 Tysia ostatni raz została poczęstowana mlekiem mamy. Decyzja o odstawieniu Tysi od piersi została podyktowana koniecznością powrotu mamy do pracy, i tym samym pozostawienia Tysi z opiekunką. Bałam się, że brak możliwości przytulenia się do mamy i popicia mleczka dodatkowo zestresuje Tysię, tym bardziej, że nauczona była usypiania tylko przy piersi i w każdej "płaczliwej" sytuacji pierś była jedynym i najlepszym pocieszeniem. Dlatego z bólem serca oddałam Tysię w ręce taty, który od piątku ją usypia i obsługuje podczas sennych przebudzeń. Ja śpię w drugim pokoju i jak słyszę ten pełen żalu płacz to serce mi pęka i łzy same lecą. Smutek potęguje masakryczny ból piersi, ale najtrudniej jest mi wyciskać do umywalki mleko z piersi, a tak walczyłam o utrzymanie laktacji, w ogóle o możliwości karmienia piersią. U Tysi było prościej,  bo byłam mądrzejsza o doświadczenia z Pierwszakiem, ale przy żadnej z mych ciąż sparawa laktacji nie była oczywista tylko wymagała ode mnie poddaniu się całodniowym i całonocnym karmieniom, aby wreszcie pokarm po tygodniach zaistniał w wymarzonej formia. Szkoda wielka szkoda, najbardziej martwię się o wszelkie choroby, bo wówczas "mleko z piersi" jest niezastąpionym lekarstwem, niezastąpionym pocieszycielem i wybawicielem. Przykro, na prawdę przykro. Pierwszaka karmiłam do dwóch lat i odstawiłam go w pełni przekonana o konieczności tego zakończenia tego etapu, tu tak nie jest ...

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Opiekunka

To pierwszy dzień zapoznawania Tysi z opiekunką mamy za sobą. Tysia chyba ją polubiła, ale ja nie,  powinnam iść do psychiatryka. Nie mogę zaakceptować faktu, że to Ona będzie teraz z Nią spędzać dnie, to Ona będzie większość czasu z nią ... Idę popłakać:(


Dopisane o 22.20

Czym dłużej o tym myślę, tym bardziej nie mogę sobie poradzić. Mój niepokój, żal jest tak silny, że dosłownie serce mnie boli:(


Idę płakać ...

sobota, 17 sierpnia 2013

15.08.2013 Chodzę!!!

Tysia chodzi!
Samodzielnie przemierza długie dystanse.
Chodzi jeszcze krokiem pijaczka, czasem się zatoczy i pójdzie nie tam gdzie pierwotnie chciała dojść.
Samodzielne przemieszczanie daje jej radość.
I mi daje niesamowitą radość i napawa mnie dumą patrzenie na rozwój Tysi:)

środa, 14 sierpnia 2013

Wakacje w Sandomierzu

Piątego sierpnia wyjechalismy do Sandomierza, już jutro wracamy do domu. Wypoczeliśmy, pochodziliśmy po starówce, Kacper obowiązkowo trasę podziemną i bramę Opatowską zaliczył, ale znów statkiem nie popłyneliśmy i do zbrojowni nie poszliśmy. A Tysia rozpoczęła samodzielnie przemieszczanie się w pozycji pionowej, już sama chodzi, choć wciąż woli w asyście czyjejś dłoni. Zwraca uwagę na pieski i ptaki ( ptaaaa), pokazuje jak dziadek klepie się po brzuchu ( efekt książki "Kurczę blade"), pokazuje gdzie sroczka kaszkę ważyła, pokazuje papapa i mówi przy tym papapa, pokazuje jakie było pyszne i jak jej babcia zrobiła ała klepiąc sie przy tym po pupie:)

Szkoda, że już musimy wracać, szkoda, że wakacje już się kończą:(

O wrześniu wolę nie myśleć:(

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

4.08.2013 - Chrzest Tysi

Dziś Tysia została ochrzczona.
Ale dzisiejszy dzień zostanie zapamiętany z innego powodu. Rano, jak co dzień, Tysia bawiła sie w łóżeczku. W tym czasie tato składał na balkonie wózek, po generalnym praniu, mama zdejmowała pranie, Pierwszak bawił się w swoim pokoju. Nagle usłyszeliśmy bum ... a potem wrzask....Tysia wypadła z łóżeczka, tak z dziecięcego łóżeczka, jak to sie stało nie wiemy. Wielka czerwona plama na czole wskazywała miejsce upadku. Zestresowałam się strasznie, chcieliśmy jechać do szpitala, ale w rozmowie telefonicznej z centralą kazali obserwować. Ponieważ Tysia zachwywała się jak codzień Chrzest się odbył. A na nim Tysia dała się poznać że swojej buntowniczej i awanturniczej strony. Ponieważ spacery po schodach to teraz ulubione zajęcie Tysi, więc uwidziała sobie wędrówki po schodach ołtarza, a że nie chciałam sie zgodzić na spacer po ołtarzu, to nerwy swoje Tysia pokazać musiała, oj płakała, rzucała sie na posadzkę, krzyczała. Przy Chrzcie nastąpiło apogeum, a poniewaz godz. 12 jest porą Tysi dżemki, więc zmęczenie na pewno spotęgowało jej negatywny stosunek do tej ceremonii.

Po Chrzcie Tysia w wózku pod kościołem usnęła i potem było już całkiem przyjemnie:)

piątek, 2 sierpnia 2013

Rowerowe szaleństwo:)

Mamy fotelik rowerowy,
Mamy kask rowerowy,
Kask jest różowy w księżniczki:)
Ruszamy na rowerowy podbój miasta:)
Dziś pierwszy park zaliczony:)

A w niedzielę Chrzest:)

środa, 31 lipca 2013

Zmęczenie

Czas biegnie, pędzi, każdy dzień taki sam, każdy zarobiony pomiędzy: jedzeniem, praniem, spacerami,spaniem Tysi itd. Czasu dla siebie nie mam wcale, zmęczona jestem. Tysia od wakacji ciągle za rączkę chce chodzić, w domu zamiast raczkować - staje przy mnie raczkę wyciąga i tak stoi, potem płacze, potem piszczy i tak ciągle, nic nie można zrobić, bo ona tylko by chodziła, żadna zabawka nie przykuwa Jej uwagi na dłużej. Poza tym Ona chce spacerować tylko z mamą co dodatkowo komplikuje sprawę. Nasza tereorysta nie chcę siedzieć w wózku, włożenie jej do wózka łączy się z walką i ponieważ zawsze Tysia walkę przegrywa, to z Tysi głośnym płaczem. A piszczeć potrafi za dwóch lub nawet za trzech .... głowa pęka, uszy bolą. Pozostaje pytanie: czy ja rozpieściłam Tysię? Jestem pewna, ze nie. Taki to juz charakter: uparty, wiedzący czego chce i dążący po "trupach" do celu. A ten trup to ja:)

czwartek, 25 lipca 2013

Roczek Tysi:)

Rok temu urodziła się Tysia.
Rok temu moje największe marzenie spełniło się. Bardzo pragnęłam drugiego dziecka i Ona kazała na siebie czekać 5 długich lat. W przeciwieństwie do Pierwszaka, u Tysi od razu mój instynkt macierzyński pozwolił mi cieszyć się, celebrować chwilę, rozczulać się nad każdą minką, grymasem.
Pierwsze urodziny spędzamy w Rowach, Tysia została obdarowana nadmorskimi przytulankami, co widać na zdjęciu.
W ramach celebrowania urodzin pierwszy raz jechała na krzesełku rowerowym i na samochodziku bujanym obie atrakcje wywołały pisk radości, a potem wielkie łzy, gdyż trzeba było Tysię z atrakcji zdjąć.
Jaka jest Tysia przesłodka, przekochana, radosna, wesoła, ale potrafi się też awanturować, dobrze wie czego chce i dąży do wyznaczonego celu wszystkimi możliwymi środkami czyli krzykiem, piskiem, płaczem. Za pomocą paluszka jest w stanie zakomunikować wszystkie swoje potrzeby i zachcianki. Wniosła do naszego domu wiele radości, uśmiechu i pokazała jak cieszyć się chwilą.

100 lat w szczęściu Najukochańsza Nasza !!!

piątek, 19 lipca 2013

...

Pierwszak zadowolony wrócił, za rok też się na obóz wybiera:)

A My .... w chwili obecnej wypoczywamy w Rowach:)

Za 6 dni pierwsze urodzinki Tysi ... na samą myśl łza mi się w oku kręci, że tak szybko zleciało :)

poniedziałek, 1 lipca 2013

Dzień pierwszy:)

Nie wytrzymałam i ok 19.00 zadzwoniłam do trenera, aby porozmawiać z Pierwszakiem:
- Cześć, co robisz? Jak się miewasz?
- co......
(słychać, że mnie nie słucha i mój telefon tylko przeszkodził mu w zabawie)
- co robiłeś przez cały dzień?
- co?
(zwątpiłam)
- z kim jesteś w pokoju?
-co
(zdenerwowana podnoszę głos)
- z kim jesteś w pokoju?
- z Patrykim i Kubą, to daję Ci już trenera
-poczekaj.....
- słucham
(słychać w słuchawce głos trenera)
-hmmm
(słychać moje rozżalenie)

Ale zaraz potem przychodzi kolejna myśl: Jest dobrze;-)

niedziela, 30 czerwca 2013

Pępowina

Piszonek pojechał na obóz.
Dwa ostatnie dni ciągle tylko o obozie mówił, cieszył się strasznie. Wczoraj wieczorem troszkę pokazał swoje zdenerwowanie mówiąc, że jednak wolałby w innym terminie jechać, że w domu chciałby zostać, ale obawy szybko zostały rozwiane i dziś w pierwszej parze przed wejściem do autobusu. Pożegnać się zapomniał i przed samym odjazdem wyskoczył na chwilkę się przytulić. Jak odjeżdżali widziałam jego uśmiechniętą twarz. Już za nim strasznie tęsknoę. Chciałabym, aby był że mną, wtedy wiem, że jest bezpieczny. Oj to chyba teraz ktoś niewidzialnymi nożyczkami przecił naszą wspólną pępowinę, krew nie leci, ale ciało czuje.

sobota, 29 czerwca 2013

Wakacje:)

Rozpoczeliśmy wakacje.
Pierwszy raz Pierwszak ma 2 miesiące odpoczynku.
Pierwszy raz jedzie sam, samiuśki, samiuteńki na obóz i to już jutro.
Ja jestem pełna obaw, ale on tryska szczęściem, radością i najchętniej już by pojechał. Podobno tylko za Tysią będzie tęsknić. A ja będę strasznie tęsknić za Jego ciągłym mówieniem, Jego zawsze uśmiechniętą buźką, Jego energią.... oj bo się rozpłaczę.
Pierwszak twierdzi, że jak mu się spodoba na obozie, to w sierpniu sam u babci zostanie...zobaczymy.

Wczoraj było pierwsze zakończenie roku i Pierwszak przyniósł 3 dyplomy w tym ten najważniejszy dla "ucznia godnego naśladowania", czyli używając starej nomenklatury dla wzorowego ucznia. Jestem z Niego bardzo dumna, tym bardziej, że tylko piątka dzieci w klasie zdobyła taki dyplom.
Pierwszy raz widziałam świadectwo opisowe...chyba muszę się przyzwyczaić. Chwaląc się dodam, że test kompetencji napisał Pierwszak bardzo dobrze 38/40, na prawdę jestem z Niego dumna.

A jakie plany wakacyjne poza obozem: dwa tygodnie w Rowach nad morzem, tydzień u dziadków, chrzciny Tysi. A we wrześniu czeka nas rewolucja: ja do pracy, Tysia będzie z opiekunką, Pierwszak do drugiej klasy i do świetlicy ...

Sama zdeklarowałam taki termin powrotu do pracy z różnych przyczyn, a teraz drżę na samą myśl.

 Ale co tam cieszmy się: WAKACJE!!!


poniedziałek, 17 czerwca 2013

Stara, ale jara:)

- Mamo....
-tak?
- zobacz, to dziwne ty jesteś już taka trochę stara, a jeszcze rodzisz dzieci

Telewizor:)

Tysia wtula się w Pierwszaka, a On podsumowuje:
-ależ Ona jest we mnie wpatrzona, tak jak ja w telewizor.

I to prawda, dla Tysi telewizor nie istnieje, nie zwrca zupełnie na niego uwagi, a Pierwszak oddałby wszystko za godzinkę przed telewizorem.

sobota, 25 maja 2013

10 miesięcy Tysi:)

Dziś Tysia skończyła 10 miesięcy, więc będzie taki post z Jej osiągnięciami:)

Tysia potrafi:

siedzieć
raczkować
stać samodzielnie
mówić: mama
śpiewać: aaaaaa (usypiankę)
misiom, lalom robić: tuli, tuli
układać wieżę z kółek
układać 3 aktywne klocki FP jeden na drugi
zamykać i otwierać klips do smoczka
wkładać małe przedmioty w duże
bawić się w rzucanie piłki
zamykać i otwierać pudełka
"ubierać" skarpety, czapki itd.
robić "papa"

Tysia to mała papużka...obserwuje i naśladuje...mądra główka:)

piątek, 24 maja 2013

i po urodzinach...

- Mamo, fajnie było przed urodzinami
- dlaczego?
- bo miałem na co czekać, a teraz mi smutno

- Mamo, możemy poudawać, że jeszcze dziś są moje urodziny, i jeszcze dziś jestem najważniejszy?
- pewnie, że możemy

czwartek, 23 maja 2013

7 urodziny

7 lat temu o 20.40 urodził się Pulpecik. Był malutki i okrąglutki, ale wyrósł na wysokiego, szczupłega Piszonka.

Strasznie mocno Cię kochamy.

Synku jesteś naszym szczęściem, miłością, dumą. Jesteś mądrym, pogodnym, wrażliwym chłopcem.
Życzę Tobie abyś nigdy nie stracił tej radości życia, która masz, tego bĺysku w oczach każdego dnia i tej wrażliwości, która jest szczególna.

100 lat Kochany:)

środa, 22 maja 2013

7 lat temu było tak ...

Jeszcz dziś po 7 latach pamiętam tę niepewność, strach, przerażenie, obawę...7 lat temu byłam 12 dni po terminie porodu i w szpitalu powiedzieli, że muszę zostać, że jak znów będę chciała iść do domu, to oni nie biorą odpowiedzialności, więc zostałam i wszystkie strachy dopadły mnie podwójnie. Pamiętam, jak bardzo czułam się wystraszona, szczególnie brakiem informacji. Zostałam położona i tyle...na wszelkie pytania nie słyszałam konkretnych odpowiedzi tylko będziemy czekać, a ja czekania miałam już po dziurki w nosie. Ten dzień był pełen niepewności i oczekiwania, a dnia następnego mój świat miał się całkowicie przewartościować, obrócić o 180 stopni ... jeju to już 7 lat ....

wtorek, 21 maja 2013

Wokół urodzin cz. 2

- mamo, prawda, że w urodziny będę najważniejszy?
-zawsze Ty i Tysia jesteście najważniejsi
-no tak, ale w urodziny tak szczególnie
- w urodziny tak szczególnie
- i można powiedzieć, że w urodziny tak jakby będziecie mnie kochać bardziej niż Tysię?
- no można tak powiedzieć, bo to szczególny dzień - Twój dzień
(tu Pierwszak zwraca się do Tysi)
- ale nie martw się, Ciebie też będziemy kochać w moje urodziny :)


- Tysiu, czy Ty wiesz, że jutro przychodzi do nas ciocia?
(do rozmowy wkracza Pierwszak)
-tak na prawdę to ona szczególnie do mnie przychodzi, prawda mamo?

- pewnie ciocia przyniesie mi prezent
-nie, w tym roku ciocia przyjdzie złożyć Ci tylko życzenia
-skąd wiesz?
-tak mówiła (kłamię)
-e nieeeeee
(po chwili)
-pewnie chce mi zrobić niespodziankę i dlatego tak ci powiedziała

sobota, 18 maja 2013

Kilogramy szczęścia

Pierwszak - 23.3 kg
Tysia - 9.5 kg

Razem 32.8 kilogramów szczęścia.

A najfajniejsze jest to, że z każdym dniem szczęścia przybywa:)

środa, 15 maja 2013

testy Pierwszaka

-jak Ci poszedł test?
-dobrze
-postarałeś się
-tak
-na pewno?
-tak, bo jak jest na ocenę to ja się staram, ale jak jest za byle co to nie

i taki właśnie jest Pierwszak.

W szkole od wczoraj piszą testy wałbrzyskie, a ja się zastanawiam po co pierwszakom takie trwające trzy dni testy? I nie znajduję odpowiedzi:(

- mamo, a wiesz, że te testy to taka maturka pierwszaka?

tym bardziej nie rozumiem:(

wtorek, 14 maja 2013

Wokół urodzin...

Od kilku dni trwa odliczanie, pierwsze słowa Pierwszaka każdego dnia to:
-za x dni są moje urodziny!
Dziś przekroczyliśmy magiczną dwu cyfrową liczbę, zostało dni 9, czas pomyśleć o prezentach.
Dlaczego dopiero teraz? Gdyż Pierwszakowi przynajmniej raz na tydzień zmienia się pomysł  na wymarzony prezent. Ustalone zostało, że głównym prezentem będzie nowy rower, koniecznie z przerzutkami. Po rower pojedziemy w weekend, a dziś rano miała miejsce taką rozmowa:

- mamo a w dzień urodzin dostanę od was choćby jakiś mały prezydencik?
książki już czekają,ale mówię:
-wydaje mi się, że rower to taki duży prezent, że o kolejnym malutkim możesz zapomnieć
-to mogę przynajmniej wybrać co bym tego dnia chciał zjeść na obiad?
-oczywiście, że możesz
-a możesz ty mnie zaprowadzić do szkoły, a potem razem z tatą mnie odebrać?
-w TAKI dzień oczywiście
- a możemy po szkole iść na pizzę do Pomodoro?
- możemy
- a będę mógł zamówić pizzę peperoni?
- oczywiście
- ale super, to ja już żadnego malutkiego prezentu nie chcę!

To dzień mamy zaplanowany:)

poniedziałek, 13 maja 2013

Zmiany...

Chyba nastąpił czas reorganizacji dnia. Do tej pory Tysia spała rano ok 10 - 11 i popołudniu ok 16 - 17, a od soboty zdecydowanie przestawia się na jedną drzemkę, idzie spać ok 13, a potem już spanie nocne. Dla mnie to wygodniejsze, gdyż bardziej organizuje plan dnia i daje więcej możliwości niż wersja poprzednia, której musieliśmy się trzymać.

Weekend minął strasznie szybko, znów planów tysiąc z których ok. procenta zostało zrealizowanych...jak co weekend, chyba muszę planowanie zmienić, aby być bardziej z siebie zadowolonym:)

Coraz częściej drażni mnie, jakim dzieckiem staje się Pierwszak dzięki szkole i kolegom, którzy ewidentnie imponują mu: cyce, siusiaki itp zagościły na stałe do Jego języka:( Ostatnio dowiedziałam się też, że jestem nudna, bo nie pozwalam mu na to co robią inni koledzy, a mianowicie spędzać czasu na oglądaniu telewizji i na graniu w gry. - "mamo oni nawet na dwór nie muszą wychodzić!" - przekazuje pełen entuzjazmu Pierwszak :(

sobota, 11 maja 2013

Powroty...

Pierwszy raz od urodzenia Tysi zostawiłam ją pod opieką Taty i poszłam "zabalować". Byłam na "pracowej" imprezie. Było bardzo miło i przyjemnie, ale z tyłu głowy, wciąż kołotała myśl: "co w domu?" Po dwóch godzinach zawezwałam taxi i pojechałam do domu.
Wchodząc do domu sądziłam, że Tysia będzie czekać na mnie przy drzwiach, jak to robi, gdy usłyszy domofon, a w domu nie ma taty i Pierwszaka. Ale ona (chyba dlatego, że Oni byli, nie zareagowała na domofon). Wchodzę, a ona drepcze (raczkuje) w jednej ręce trzyma drewnianą łyżkę, w drugiej piłeczkę, nieświadoma zupełnie, że ktoś do domu wszedł. Ale jak mnie zobaczyła, jak momentalnie rzuciła to wszystko i najszybciej jak umiała przypędziła do mnie.
A ten wyraz twarzy, pełen radości, miłości, a to wtulanie....
Oj, jak cudownie jest wrócić do domu.

Nauka Pierwszaka cz. 2

- Mamo, ale dziś było świetnie na zajęciach komputerowych.
(moje zdziwienie sięga zenitu)
-a co takiego robiliście?
- graliśmy w gry, i to takie, że mogłem w nich zabijać
(wewnętrzny krzyk-coooooo!!!)
-a co na to pani?
-powiedziała, że możemy robić co chcemy
(szkoła uczy - peeeewnieee!!!)

wtorek, 7 maja 2013

Marzenie...

Tym razem Kacper przyniósł do odrabiania zaległości podręcznik od Religii. Przeglądając książkę natrafiłam na zadanie w którym należało narysować prezent dla babci. I Pierwszak narysował rzecz o której bardzo marzy...no tak lepiej mieć u babci niż wcale:)
 
 
Gdyby ktoś się jednak zastanawiał, co jest na rysunku,  podpowiadam - PlayStation:)

poniedziałek, 6 maja 2013

Majówka

Byliśmy na majówce.
Jak było?
Wesoło, przyjemnie, beztrosko.

Ja odpoczęłam od codzienności, dzień w dzień po kilka godzin z Tysią spacerowałam, ostatniego dnia nogę podkręciłam, w rezultacie teraz boli, kostka spuchła i w domu siedzę.

Pierwszak z płaczem wrócił, gdyż chciał jeszcze zostać.

Tysia wyjazd odreagowała nie jedzeniem i długimi drzemkami. Tysia, gdy ma dużo wrażeń, szybko się męczy i często chodzi spać, a taki wyjazd dla Niej, to przecież emocjonalny wodospad. Pierwszak w takich sytuacjach miał problem że spaniem, widzę teraz jak przeżywa różne sprawy, więc wcześniej pewnie też główka wertowała wszysco wciąż od początku i usnąć nie można było.
Aj zapomniałabym wczoraj przebiła sie prawa, górna jedynka:) Tysia nauczyła się robić "tuli, tuli", tak słodko całą sobą etyka się w miśki, lalki. Potrafi też ułożyć wieżę z kółek tzn. nałozyć kółka (w przypadkowej kolejności) na trzon. Coraz częściej staje sama, bez podparcia i coraz dłużej jest w stanie ustać. A jak coś wypatrzy, to awanturuje się, aby jej dać dokładnie to co chce...wie czego chce kobitka...to dobrze, aby tylko Jej tak zostało w dorosłym życiu.

Zaczytałam się ostatnio w blogu "Do czego przyda się chustka", przeczytałam od początku do końca, Jej historię znałam, kilkakrotnie na blogu byłam jeszcze "wtedy", nie wiem dlaczego dopiero teraz tak strasznie mnie poruszyła i chyba wreszcie zrozumiałam Jej przekaz. To historia z chłopcem w tle, ale to On był dla mnie na pierwszym planie, On i Jego wrażliwość przypomina mi Pierwszaka, nie mogę przestać o Nim myśleć. Oj smutno się zrobiło, więc kończę przekaz....

niedziela, 28 kwietnia 2013

Deszcz...

A miało być tak pięknie,
A miało być ponad 30 stopni,
Ja uszy mężowi suszyłam, że po zakupy trzeba pojechac, sandały pokupować, garderobę letnią odświeżyć, bo jak jechać na majówkę mamy to...itp.itd.
A teraz leje, pada non stop, czarno wokół....
I synoptycy zdanie zmienili, teraz weekend majowy będzie deszczowy....to chyba po kalosze pojedziemy.....buuuuu
Niech będzie zimno, niech będzie parno, niech będzie ciemno, ale niech nie pada pleaseeeeee!!!

A kiedyś tak lubiłam deszcz, nastawiał mnie melancholijnie, robiłam sobie ciepłe picie, brałam książkę i czytałam, w przerwach piłam i wsłuchiwałam się w krople uderzające o parapet. To mnie uspokajało, wyciszało, pozwalało uporządkować myśli...kap, kap, kap...
Od kiedy jestem mamą deszcz drażni mnie, zawsze krzyżuje plany i wymusza siedzwnie w domu. Wspólny spacer że znajomymi
Odpada,
Bo pada.

sobota, 27 kwietnia 2013

DECYZJA przez naprawdę duże D

DECYZJA została podjęta,
Pierwszak długo się zastanawiał,
My się zastanawialiśmy co będzie, jak On się zdecyduje,
Zdecydował się...jedzie na obóz piłkarski,
Pierwszy raz sam,
Pierwszy raz bez nas,
Zaliczka wpłacona,
Mentalnie się nastawiam, jak ja to zniosę.
Do tej pory Pierwszak bez rodziców nie chciał nigdzie zostać ani u dziadków, ani na nockę u kolegi, czy brata ciotecznego,
A tu od razu cały tydzień,
Sami nigdy go nie zmuszaliśmy, wiedziałam, że kiedyś dorośnie i sam się zdecyduje,
Zdecydował się, a my uszanujemy Jego decyzję i będzie to najdłuższy tydzień w naszym dotychczasowym życiu.

piątek, 26 kwietnia 2013

Pracowity tydzień...

Mogłoby się wydawać, że brak posta świadczy o braku tematu, ale tym razem brak posta świadczy o nadmiarze rzeczy do zrobienia. Ponieważ w tym tygodniu jest z nami "głowa rodziny", więc wykorzystując okazję postanowiliśmy pozałatwiać przeróżne sprawy i te zaległe i te obecne i kilka na przyszłość.
A więc tak, Pierwszak został zapisany do świetlicy, w której będzie od września spędzał czas przed i po szkole. Skończą się obiadki przed zajęciami, świeżutkie bułeczki itp.
Kolejna wielką zmianą, która czeka tym razem Tysię od września, to opiekunka. Udało nam się przejąć przetestowany "model" po sąsiadach. Pani była nas "odwiedzić" we wtorek. Na początku Tysia przestraszyła się jej, ale potem krok po kroczku kobitka robiła do niej podchody i nawet udało jej się wziąść ją na chwilę na ręce. Podobało mi się, że nie robiła tego na siłę, najpierw krok powoli oswajała Tysię ze swoją osobą, a potem gdy ją miała na rekach, gdy tylko wyczuła niezadowolenie Tysi podała ją od razu tacie. Babcie nasze nie wyczuwają tego momentu. Mam nadzieję, że Tysia ją polubi, a nam będzie się dobrze współpracować. Tylko jak ja zniosę to rozstanie...już na samą myśl płakać mi się chce. Pierwszak był dużo starszy miał rok i 8 miesięcy, a Ona...oj nie będę się rozpędzać, nakręcać....
To dwie najważniejsze sprawy, a poza tym  byłam u fryzjera, zareklamowałam (wreszcie!) kombinezon Tysi. Ciekawe po co mi teraz naprawiony kombinezon w rozmiarze 68? Poprosiłam o zwrot pieniędzy, ale pewnie dostanę naprawiony egzemplarz. Zareklamowaliśmy też gondolę, też mogliby oddać pieniądze.Budka popsuła się na samym początku, ale budka była potrzebna, bez budki trudno jeżdzić w zimie, więc dopiero teraz zareklamowaliśmy.

Z rzeczy bieżących to Pierwszak od środy wrócił do szkoły, Tysia po czterech tygodniach pozbyła się kataru...uffff. Weekend zapowiada nam się imprezowo, gdyż w sobotę rozpoczynamy sezon grillowy u przedszkolnych znajomych, a w niedzielę kolejni przedszkolni znajomi przychodzą nas odwiedzić....straszne fajne mieliśmy przedszkole, zżyłam się z rodzicami, a Pierwszak z dziećmi...w szkole tej zażyłości już nie ma....szkoda.

Miłego weekendu:)

niedziela, 21 kwietnia 2013

Martwię się

Martwię się,
Tysia marudna,
płaczliwa,
katar męczy,
kaszle,
a przecież to już piąta doba brania antybiotyku.
Wiosna przyszła,
słońce świeci,
a my chyba kolejny dzień w domu spędzimy.
Może popołudniu pójdziemy na krótki spacer,
nie wiem,
zobaczę,
martwię się.

sobota, 20 kwietnia 2013

Dyskutant:)

Pierwszak odrabia zaległości, ale ciągle coś mu przeszkadza, a to katar, a to siku, to Tysia zawędruje do jego pokoju... Patrząc na  brak postępów w pracy, zamknęłam go w pokoju (zamykając drzwi na klamkę...oby nie było nieporozumień) i przykazałam skupić się i pisać. Po pół godzine, wchodzę, patrzę a w książce żadna nowa linijka nie zapelniona. Patrzę na Pierwszaka a on:

-No bo się zagadałem
-A z kim?
-Ze sobą

I myślicie, że mnie to zdziwiło, a skąd, nasz Pierworodny mówi non stóp...dosłownie i rozmówcy nie potrzebuje.

Ps. Zastanawiam się, czy wysyłać go na wycieczkę do Bałtowa, to aż 160 km.

piątek, 19 kwietnia 2013

Wychowanie...rozpieszczanie

W naszym domu jest podział, wyraźny podział, który mnie męczy, bo to ja jestem tak zwanym "złym policjantem". Mianowicie "tato rozpieszcza, a mama wychowuje"- wypowiedziane kiedyś przezi męża, podchwycone przez Pierwszaka zdanie.
Ja mówię nie wolno jeść słodyczy przed obiadem, a tato przecież jeden cukierek nie zaszkodzi.
Ja mówię-nie możesz oglądać telewizji, a tato niech sobie poogląda pół godzinki.
Ja mówię nie kupuj mu tego, bo ma za dużo, nie szanuje itp, a tato - ale on tak chciał.
I wczoraj tato poszedł z Pierwszakiem do sklepu piłkarskiego i wrócili z torbą sportową (przecież sie przyda na treningi, na wyjazdy itp), z oryginalnym strojem FC Barcelona (nie wspomnę, że miał być wymarzonym prezentem urodzinowym) z nowymi butami (bo przecież będą teraz grali na dworze, więc nawierzchnia inna itp) i wracając kupili szczeniaczka uczniaczka, aby Tysi nie było przykro, że nic nie dostała (to akurat bardzo słodkie z ich strony).
A mi pozostało tylko męczyć Pirwszaka i nakazywać nadrabianie zaległości z szkoły, no i jeszcze kazać zupę zejść, posprzątać zabawki i ... wredne babsko ze mnie.
Często tłumaczę małżonkowi w jakiej sytuacji mnie stawia, że postępuje nieodpowiedzialnie i.... (tu następuje długi mój monolog). Ale po chwilowej poprawie, zawsze wracamy do punktu wyjścia.
Pierwszak jest jeszcze młodziutki, ale już wyczuwa te różnicę między nami, a kiedyś będzie czerpał z tego korzyści rękami i nogami i na pewno czymś jeszcze.
Zdrowie dziecików poprawia się, przy czym u Tysi bardziej spektakularnie, pewnie za sprawą antybiotyku, a u Pierwszaka powolutku. Ale humory dopisuą:)

Wieczorem
Może w oczach Pierwszaka nie jestem aż taką zouzą. Po wspólnym czytaniu usłyszałam:
-Mamo jesteś najukochańszą mamą na świecie.
Ochhhhhh.......

Dobranoc!

czwartek, 18 kwietnia 2013

Postanowienie Pierwszaka

Tysia lepiej. Nie gorączkuje, humorek się poprawił, tylko ta "katarzyna" strasznie męczy.
***
Byłam dziś w szkole po książki Pierwszaka, będziemy odrabiać zaległości. Przeglądając książki znalazłam bardzo ciekawe postanowienie noworoczne:

środa, 17 kwietnia 2013

Wiosna...achhhh

Pierwszy antybiotyk Tysi.
Tysia od czterech tygodni walczy z różnymi infekcjami i ucho w tym przysłowiowym dzbanie się urwało i Tysia poległa. Wyrzynająca się od wczoraj górną lewą jedynka, też nie pomaga jej w walce, a wręcz przeciwnie osłabia organizm. Bidulka teraz śpi, słychać tylko jak w nosie gra "katarzyna".
A Pierwszak też w domu siedzi, teraz posiedzimy dosłownie, bo mamy zakaz wychodzenia na dwór.
Na szczęście tato po zabiegu wrócił do domu.

wtorek, 16 kwietnia 2013

Zmiany

Zmiany....
Pierwszak zawsze panicznie bał sie zostawać san w domu, nawet na chwilkę. Jak byłam w ciąży z Tysią zostawiłam telefon w samochodzie, wiedząc, że mąż denerwować sie będzie brakiem kontaktu trzeba było zejść na parking po telefon. Pierwszak iść nie chciał, więc po namowach został w domu. Co prawda toczyłam się wtedy bardzo, ale pomimo tego cała "wyprawa" zajęła maksymalnie 10 minut. Gdy wróciłam Pierwszak przestraszony, z łzami w oczach czekał na mnie. A dziś, po około połowie roku od tamtego wydarzenia, Kacper został sam w domu na całe dwie godziny. Uzbroiłam go w telefon i telewizję i poszłam pod blok, kręcić kółka Tyśkowym wózkiem. Najpierw miałam tylko uśpić Tysię i od razu wrócić do domu, ale Pierwszak (po telefonicznej naradzie) dał mi więcej czasu.
A wieczorem mówił tacie, że jest bardzo dzielny, a w byciu dzielnym pomogła mu telewizja. A jednak do czegoś telewizja się przydaje.

Martwię się - Tysia ma gorączkę.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Wiosna przyszła i ...

Tak się cieszyłam, że wiosna, że w końcu słońce, że przyjemnie, że ciepło. Tak bardzo pragnęłam tej wiosny, że zapomniałam, że z tą wiosną różnie w naszym domu bywa. Pierwszak alergikiem i astmatykiem jest i jak tylko wiosna się przebiła, tak jego z wielką siłą zaatakowały pyłki. Oczy, gardło, nos biedaczysko nasze chęci do robienia czegokolwiek stracił, siedzi przygaszony, smutny. Lekarstwa, które mogliśmy podać podaliśmy, a teraz musimy czekać, aż się polepszy. W domu jutro z nami zostanie, a może i pojutrze i popopo....coś wymyślimy, aby nam wesoło było, tym bardziej, że tato na trzy dni nas samych zostawia.

Tato odebrał dziś paczkę z Empiku a w niej "Różnimisie" bardzo jestem ciakawa, czy Tysi się spodoba. Pierwszak przeczytał, skomentował: "bardzo dziwna ta książka, nie ma co czytać i te rysunki dziwne" i odłożył na półkę, jemu się nie spodobała, ale przecież to nie dla niego "Misie".

Dopisane po czasie.
Pierwszak jeszcze kilka razy w ciągu dnia zerkał na "Misie", wciągnął się i decenił. Mając książeczkę w ręku co chwilę krzyczał: "mamo a zauważyłaś...?"
A Tysia zdecydowanie jest za mała na tą książkę. Sympatię u niej wzbudził tylko brudny miś:)

piątek, 12 kwietnia 2013

Tysia:)

Czego nauczył Brat Tysię?
Zabawy z piłką. Najpierw było to wyrzucanie z łóżeczka, teraz Tysia siedzi na podłodze i gra z bratem w piłkę - rzucają sobie nawzajem.
Co lubi Tysia?
Tysia uwielbia, jak jej się czyta. Ma swoje ulubione książki i
-gdy zaczynam recytować tekst książki, sięga po właściwą;
-gdy czytamy "Księgę dzwięków" i dochodzimy do strony z Mamą, Tysia zadziera główkę i czeka aż mam zrobi buzi buzi, gdy czytamy stronę z rączkami - Tysia klaszcze;


-gdy czytamy "Jest tam kto?" Tysia puka w dzrzwi i gra na bębenku z Kajtkiem, a gdy Misie idą spać tuli się do mnie;

-gdy czytamy "Gałgankowy skarb" i mama płacze, jak Kasia, to Tysia przytula sie do mnie, tym gestem pociesza mnie;

-gdy Tysia chce żeby jej poczytać, wybiera swoją książkę, siada, zadziera wysoko główkę, patrzy na mnie i czeka.....to mnie rozczula strasznie.

środa, 10 kwietnia 2013

Nauka Pierwszaka

- Mamo  dzis mam pracę domową z j. angielskiego
( najpierw następuje zdziwienie)
- hmmm
(a potem radość... to wreszcie coś się ruszyło, czegoś się nauczymy !!!)
- to czego będziemy sie uczyć Synku?
-mam skończyć kolorować historyjkę, bo w szkole nie zdążyłem
Czy ktoś mi wytłumaczy po co w nauce j. angielskiego tyle kolorowanek?
Mam wrażenie, że od pół roku nic innego nie robią tylko kolorują, a i tak nazwy  kolorów nie zostały perfekcyjnie opanowane.
Jak już się żalić to dokońca.
Zajęcia komputerowe, coś co mnie irytuje nieprzeciętnie.
Standardowy dialog, który odbywa się u nas co tydzień:
-jak było dziś w szkole?
-.......
-a na zajęciach komputerowych?
-rysowaliśmy w "pejncie"
-co tym razem?
-kolaż
Od września nie robią nic innego tylko rysują w "pejncie" i to pod warunkiem, że dziecko ma szczęście i zasiadło przy działającym komputerze. Dziś Pierwszaków miał pecha i przyglądał się jak inni rysują, bo jego komputer nie działał, ale z drugiej strony nic nie stracił, gdyż dokładnie tak jak tydzień temu, rysowali w "pejncie" temat " Wielkanoc"
wrrrrrrrrrrrrrr!!!!!
Przeraża mnie poziom, jaki jest obecnie w szkole. Dzieci zamiast rozwijać się, uczyć nowych rzeczy to mało konstruktywnie odsiadują swoje w szkole:(

wtorek, 9 kwietnia 2013

Dobranoc

-Dobranoc Synku i pamiętaj, że bardzo Cię kocham.
-A ja cię kocham najmocniej na świecie. Najpierw Tysię, potem ciebie i tatę. Kiedyś najmocniej kochałem ciebie, ale teraz najmocniej kocham Tyśku.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Nowy stosik:)


Tak więc wymarzony stosik z Empiku dotarł do domu. Pierwszak zostanie obdarowywany sukcesywnie, gdyż inaczej będzie chciał czytać kilka książek na raz, a ja tego nie lubię. A Tysia od razu dostała swoje dwie książki. Obie bardzo jej sie podobają i obie kilkakrotnie przeczytane zostały. I taka moja refleksja dotycząca tych książek-jestem po prostu zachwycona. A dlaczego? Mam po pierwszaku dużą ilosć klasyki, książeczek z ukrytymi obrazkami, cały zestaw obrazków malucha, ale te dzisiejsze książki są inne. W małej ilości treści, treści przepięknie zilustrowanej, ukrytą jest studnia wiedzy dla Tysi. I tak czytając "Bardzo głodną gąsienice" dziecko poznaje: dni tygodnia, liczby, kolory. Czytając "Jest tam kto?" dziecko uczy się kolorów, liczb, a do tego schemat książki i ilustracje pozwalają czytać ją na prawdę na wiele sposobów. Oj chyba całą serię Tysi kupię.
We wspomnianym stosiku dotarła do nas książka "Mamoko na litery" kupiłam ją dla Pierwszaka, ale nie będąc pewna czy mu sie zabawa w litery spodoba, stwietdziłam, że kiedyś dla Tysi będzie. Ale "Mamoko na litery" wciągneły naszą trójkę (Pierwszaka, mamę i tatę) strasznie. Siedzieliśmy wpatrzeni w ilustracje i prześcigaliśmy się aby odnaleźć poszukiwane wyrazy...na prawdę można stwierdzić, że jest to ksiażka, która łączy pokolenia:)
Podsumowując...zakupy, zaskoczyły mnie samą, bardzo pozytywnie:)

sobota, 6 kwietnia 2013

Nie ważne !?

- mamo, a Olek mówi, że jego mama jest bogata i ma dużo pieniędzy
-wiesz, że nieładnie jest się tak chwalić
-on mówi, że jego mama może mu wszystko kupić, co będzie tylko chciał ( powiedział Pierwszak z zazdrością w głosie)
-a Ty możesz powiedzieć, że Twoja mama kocha Cię najmocniej na świecie
-ale to nie jest ważne
-jak to nie jest, a wiesz ile jest dzieci, które marzą o tym, aby je ktoś pokochał
-wiem w domu dziecka.
(chwila zastanowienia)
-ale nie o to chodzi
-a o co?
-jak bym tak chłopakom powiedział to by się ze mnie śmiali :(
(powiedział Pierwszak ze smutkiem w głosie)
Tak więc wkraczając do szkoły wkroczył Pierwszak w materialny świat, gdzie obciachem jest przyznać się, że mama mnie kocha.

czwartek, 4 kwietnia 2013

Sentymentalnie

 Dziś egzamin klas szóstych, więc pierwszaki mają odwołane lekcje (???).  Siedzimy więc w domu, gdyż Tysia wciąż chora i pogoda nie sprzyja "wózkowym" spacerom. Ponieważ z ostatniej wizyty w domu przywiozłam kolejny zestaw kaiążek  z dzieciństwa (tym razem bardziej dziewczęcy) postanowiłam znaleźć mu miejsce. Ostatnio ksiażki upycham, bo biblioteczka za mała, ale mam oddzielną szafke dla moich "staruszków". No i zawsze tak jest, że jak tylko tą szafkę otworzę, to wszystko z Pierwszakiem od nowa ogladamy, czytamy. Ma w tej półce specjalne miejsce, no i jako jedyna ksiązka w koszulce foliowej leży, moja ukochana ksiażka z dzieciństwa. Planowałam ją kiedyś zanieść do introligatora, ale ponieważ niedawno wyszło jej wznowienie, więc pozostała w sowim "oczytanym" charakterze. Od kiedy pokazała się ponownie na rynku, książką tą obdarowywałam wszelakie dziewczynki znajomych. I Tysia swój nowiutki egzemplarz dostała jako pierwszy prezent ode mnie. A tu takie małe porównanie obu egzemplarzy:
 
 
A oto dowód, że mama nie dokońca dbała o ksiązki:





Pierwszak, jak zobaczył tę stronę, skomentował:

- Tyśka ma to po tobie.
(Tyśka nasza, jak narazie, uwielbia niszczyć strony)
I muszę dodać, że Pierwszak żadnej książki nigdy nie zniszczył. Jak był malutki czytaliśmy "miękkie" ksiazki i do tej pory są w nienaruszonym stanie, poza dwoma, które próbowałam przeczytać Tyśce:)


środa, 3 kwietnia 2013

W szkole

- Jak było w szkole?
- dobrze
- A czego się uczyliście?
- a nic
- A może coś ciekawego się wydarzyło?
- a nic
-To po co Ty chodzisz do tej szkoły?
- nie wiem


I ja nie wiem, bo w szkole rzeczywiście mało sie dzieje i do tej pory nowego nie nauczył sie Pierwszak nic ... no może poza jednym:

- Mamo wiesz, że to co chłopaki tu mają, to nie jądra tylko jaja!
-.....
- I można chłopaka kopnąć w jaja.
- A kto Cię tak wyszkolił?
- chłopaki z klasy

wtorek, 2 kwietnia 2013

"Spotkał katar Katarzynę"

Tysia chora.
Tak strasznie mi jej szkoda i tak bardzo chciałabym jej pomóc.
Zaczęło się tydzień przed Świętami katarem, ponieważ pomimo naszych zabiegów katar wciąż był, poszliśmy do lekarza. Ten stwierdził, że Tysia jest zdrowa, a przyczyną kataru mogą być górne jedynki, które będą się wyłaniać. Troszkę Tysi katar przeszedł, więc pojechaliśmy na Święta. Tam miała katar, ale taki, który niczego złego nie zapowiadał. A już wczoraj w nocy Tysi katar spać nie dał, flegma zalewała gardełko, pojawił się kaszel, więc poszliśmy do doktora. Ten również stwierdził to samo co poprzedni. Po popołudniowym spaniu Tysi oczka były zaropiałe i wyglądały, jak malutkie szparki. A w nocy ropa zalała (dosłownie) oczy, flegma zalała gardło - Tysia męczy się strasznie, a my już nie wiemy co mamy robić. Wszystkie nasze działania nie pomagają. Lekarka, patrząc na jej dziąsła stwierdziła, że taki katar może mieć jeszcze miesiąc, mam nadzieję, że się myli. Swoją drogą te zęby, to dziwny twór: męczą dzieci, jak się wyrzynają, potem wypadają, aby wyrosły kolejne, które często pomimo pielęgnacji psują się i sprawiają dużo bólu.
Pierwszakowi naszemu ząbki bez żadnych komplikacji przed pierwszym rokiem wszystkie się pojawiły. W wieku 5 lat zaczął zmieniać mleczne ząbki na stałe. Dziś pomimo nie całych siedmiu lat ma już 7 stałych zębów. A biedna Tysia tak się męczy. Już sama nie wiem, czy to wszystko co ją męczy, może mieć swoje źródło w ząbkach, których jeszcze nie widać.
Tak bym chciała jej pomóc, oby się tak nie męczyła.
Uszy nastawiam na odbiór najniższej częstotliwości i spróbuję zasnąć.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Zima

Zimą pełną parą i to co napisałam wcale nie jest żartem Prima aprillis'owym:(

A my znów w drodze.... 

niedziela, 31 marca 2013

Czytelnicy

Pogoda sprzyja naszemu hobby. Jest zimno, wietrznie, pada śnieg z deszczem pozostaje nam wypoczywać przy lekturze.

 

Nie pamiętam Świąt Wielkanocnych z taką ilością śniegu. Kocham klimat Świąt Bożego Narodzenia, pozostaje więc postawić choinkę, wyjrzeć przez okno i czekać na pierwszą gwiazdkę:)

WESOŁYCH ŚWIĄT!!! 

sobota, 30 marca 2013

Mój Dom!

Z przyczyn niezależnych od nas, z przyczyn których wolimy nie pamiętać, zmuszeni byliśmy wsadzić cały bagaż do samochodu i znów jechać. Tym razem do moich rodziców. Przyjemnie, jak ktoś jest przeszczęśliwy, że Cię widzi, jak ktoś nie może uwierzyć, że jednak mimo zapowiedzi, że Ciebie nie będzie-jesteś. Dobrze, że jest taki dom, gdzie zawsze, o każdej porze możesz zwalić się komuś na głowę, a ten ktoś będzie przeszczęśliwy. Dobrze, że moje Dzieci mają taki Dom, szkoda, że jest tak daleko od Ich własnego domu.

Oby resztą Świąt była cudowną....postaramy się dla Was Dzieciaczki!

piątek, 29 marca 2013

Jadąc

Po kąpieli, kiedy założenie ubrania Tysi staje się nie lada wyczynem, tato zabawia ją chowając sie za ręcznik i robiąc "a kuku" i pewnie na wzór tejże zabawy podczas drogiTysia wymyśliła swoją wersję "chowanego". Siedząc w foteliku chowała się za kocykiem, poczym na słowa "gdzie jest Tysią" wychylaĺa się, a cieszyła się przy tym w głos. Niby fajnie, ale jak się jedzie ponad 4 godziny, z czego dwie Tysia chciała bawić sie w "chowanego" można mieć dość:)

Ale nowa umiejętniść została nabyta, właściwie nie nabyta, ale przez samą Tysię wymyślona. Co ciekawe również w tym tygodniu, w środę, dzieciaki pierwszy raz wspólnie się bawiły. Zabawa polegała na wyrzucaniu piłki z łóżeczka przez Tysię, a Pierwszak wrzucał z powrotem do łóżeczka i tak w kółko. Zabawa sprawiła wiele radości Tyśce, chyba dlatego, że brat tak dużo czasu jej poświęcił (całe  plus/minus  20 minut). Czas trwania zabawy świadczył o nieprzypadkowości zachodzących zdarzeń:) Tyśka chciała dłużej, ale Pierwszak stwierdził, że nuda :) Tysia zmienią się z dnia na dzień, codziennie czymś nas zaskakuje. Sądzę, że duży wpływ na jej rozwój ma Pierwszak, którego Tysia nie spuszcza z oczu, gdy ten tylko pojawi się w zasięgu jęk wzroku.

czwartek, 28 marca 2013

Świąteczna wyprawa...jedziemy!!!

Pakujemy spodnie, buty, bluzki i pieluchy. Do tego dorzucamy kilka książek dla Tysi, dwie książki dla Pierwszaka i jedną dla mnie (pewnie zostanie zapakowana, wywieziona a potem w nienaruszonym staniek przywieziona). Na Święta wyjeżdżamy do Dziadków, rzadko tam jeździmy, więc Tysia jeszcze ich nie zna (widziała ich raz, więc pewnie nie pamięta), a skoro ich nie zna, to będzie chciała być tylko u mamy na rękach, więc w Święta biceps sobie wyrobię, no i pierwszy raz w Święta nie grozi mi przytycie, gdyż Tysia alergiczką jest i niewiele zejść mogę.

Pierwszak do Dziadków bardzo lubi jeździć. Pewnie dlatego, że jest tam oczkiem w głowie Dziadka i robi z nim, co tylko chce. Na szczęście narodziny Tysi tego nie zmieniły. Niestety moich rodziców Tysia rozkochała w sobie i oni chcą dzielić czas pomiędzy nimi. I jak o nas Pierwszak nie jest zazdrosny, to o Dziadków bardzo. W zazdrości swojej się zamyka, smutny się robi strasznie i wtedy bardzo mi go szkoda. Pierwszak jest strasznie wrażliwym, uczuciowym dzieckiem. Bardzo trzeba uważać, aby słowem mu nie sprawić przykrości, przy czym muszę podkreślić, że przewrażliwiony nie jest, wszystko odbywa się w granicach rozsądku.

Pierwszak się cieszy, Tysia zamieszanie związane z pakowaniem ogląda z zainteresowaniem.

Pierwszak krytycznym okiem patrzy na Tysię, potem na mnie i mówi:
- mamo ubierz Ją ślicznie, aby wyglądała jak królewna. Dziadkowie się zdziwią, że mamy taką piękną Dziewczynkę.

Tak więc specjalnie dla Niego Tysia będzie ubrana na różowo, niech Dziadkowie wiedzą, że mamy śliczną Córcię.

No to w drogę!

My

Jacy jesteśmy?

Zwyczajni, normalni, mało charakterystyczni. Żyjemy sobie sami w dużym mieście, mieszkamy na dużym osiedlu, na wakacje jeździmy nad polskie morze lub w polskie góry...mówiłam jesteśmy standardowi do bólu.

Co lubimy?

Ja uwielbiam czytać, może to mało oryginalne hobby, ale cóż ja zrobię, że od małego uwielbiałam czytać, wąchać, głaskać, tulić książki. Lubię czytać książki i lubię posiadać na własność książki. Udało mi się zaszczepić miłość do książek Pierwszakowi. Dzień bez czytania jest dniem straconym. Od taty Pierwszak otrzymał miłość do piłki nożnej...kolejne mało charakterystyczne hobby. Ale ile radości sprawiają zdobyte gole, a ile smutku przegrane turnieje.

Tysia też uwielbia piłkę, ma już kilka swoich i lubi się nimi bawić. A książki to oddzielna historia.Gdy była w brzuchu, była mało aktywna (tak samo jak Pierwszak), ale gdy tylko wieczorem zasiadałam (a właściwie kładłam się) do naszej wspólnej lektury, to gdy tylko zaczynałam czytać, od razu  zaczynała harcować. Gdy się urodziła i jeszcze tylko leżała kładliśmy ją między nas i czytałam, a oni słuchali. Teraz, gdy raczkuje i ręce wyciąga po wszystko, czytanie książek Pierwszaka razem z Nią nie jest możliwe, bo od razu wyciąga swoje pulchniutkie rączki i łapie, pociąga, a na niszczenie książek ja się nie zgadzam, więc czytamy teraz bez Niej. I jest to taki czas tylko dla nas. A ona oczywiście ma swoją własną biblioteczkę po części odziedziczoną po Pierwszaku, ale ma też  nowe książeczki. Ostatnio kupiłam jej "Księgę dźwięków" nie wiem, co jest w tej książce, ale czytamy ją w kółko, uwielbia ją strasznie. Pomysł książki taki prosty, więc nie wiem, czy ilustracje tak przyciągają, czy odgłosy wydawane podczas czytania, grunt, że się podoba. Tak więc pasja czytelnicza w Tyśce rozwijana jest również.

Na obiady najczęściej jemy zupę pomidorową lub rosół lub krupnik, a na drugie kotlety lub pizzę. 

Jak widać jesteśmy stanadardową, zwyczajną wcale nie oryginalną rodzinką.

A oto jedna z wielu stron w nowej książce Tysi, która mnie rozczuliła:




A ta rozbawiła Pierwszaka:

 

wtorek, 26 marca 2013

Gdy było nas Troje ...

Miał być "Czas dla Was", ale drażnił mnie ten tytuł, więc go zmieniłam:)
A oto historia Dwojaków....

Kiedyś było nas troje, ale wkrótce miała pojawić się Ona.

-Synku chciałbyś mieć rodzeństwo?
- nie (powiedziane krótko i dosadnie )
- hmmmmm....a dlaczego?
- bo jak ono się urodzi to też musielibyście je kochać.
No tak, argument nie do odrzucenia.

Po długich dyskusjach i odpowiedniej argumentacji zapragnął Pierwszak brata.

- Synku będziesz miał rodzeństwo!
- super to teraz będę dwojakiem

-Wiesz tak mi się wydaje, że lepiej abyś miał siostrę.
-nie, ja chcę brata
-ale siostry na pewno nie będą interesować te Twoje Star Warsy
-będziecie jej musieli kupić lalki
-pewnie tak
- to ja już wole siostrę
podstawa to siła argumentu...tak wiem mało wychowawcza, ale cel został osiągnięty....a dziś już nikt nie pamięta dlaczego Pierwszak zapragnął siostry.

A kocha ją....chyba najmocniej z nas wszystkich, o ile to możliwe.
Ma skubanica szczęście...rozkochała w sobie wszystkich do granic możliwości.


Czas dla Was???

Po napisaniu poprzedniego posta, po nadaniu tytułu "Czas dla Was" zaczęłam zastanawiać się nad powyższą interpretacją darowanego czasu. A dokładnie kto jest dawcą, a kto odbiorcą. Czy rzeczywiście to ja jestem taka wspaniałomyślna obdarowując Dwojaki moim czasem?
I zrozumiałam, że to One są tak miłe, że pozwalają mi obdarowywać ich, bo czyż nie jest tak, że czym dzieci starsze tym mniej czasu chcą spędzać z rodzicami. Później musimy wepchać sobie wolny czas pomiędzy kartki ciekawej książki, bo dzieciaki i tak wolą spędzać go...nie z nami.
Tak więc reasumując: jestem teraz z Wami, jest to czas dla Was, bo Wy jeszcze chcecie go ze mną spędzać....i oby tak zostało jak najdłużej:)

poniedziałek, 25 marca 2013

Wasz czas

Wasz czas???
Czyli czyj???
Skoro ja piszę to musi być mój!
Więc dlaczego Wasz?
Gdyż ... dla Was, z Wami, przy Was, wokół Was.........
Za kilka lat będzie tylko mój a teraz cieszę się, że mogę ofiarować go tylko Wam.
 
Od niedawna jest nas do pary: dwa + Dwa...
Od niedawna spędzam czas w domu rozkoszując się chwilą bycia tylko mamą. Całkowicie mi to nie przeszkadza, bo wiem z doświadczenia, że potem będę tęsknic do tych chwil spędzonych leniwie na czytaniu po raz kolejny "Koteczka":).
Chwilo trwaj...

Zdecydowanie potrzebowałam Drugiego cudu do pary, aby odnaleźć się w tej sytuacji, aby rozkoszować chwile. To nie znaczy, że tylko wspomniany "koteczek"  dla Tyśki cieszy mnie, oj nie. U Pierwszaka wspólne zaczytywanie się w "Opowieściach z Narnii" rozczula mnie tak samo. Patrzę na Pierwszaka i zastanawiam się,  kiedy minęło te 7 (!!!) lat i dlatego postanowiłam spisywać dla siebie, dla Nich chwile, oby zostały z nami na długo.