Tak mi źle, tak mi źle
Tak mi szaro
....
....
pamiętacie?
I mi tak właśnie jest:(
Podjęłam złą decyzję i teraz poniosę tego konsekwencje, a właściwie nie ja tylko Pierwszak i to jest w tym wszystkim najsmutniejsze:(
Tak mi źle, tak mi źle
Tak mi szaro
....
....
pamiętacie?
I mi tak właśnie jest:(
Podjęłam złą decyzję i teraz poniosę tego konsekwencje, a właściwie nie ja tylko Pierwszak i to jest w tym wszystkim najsmutniejsze:(
Z 28/29 sierpnia Tysia pierwszy raz przespała całą noc. Spała od 21 do 5.30 (obudził ją budzik taty), ale potem jeszcze usnęła i spała do 7:)
Pomimo to wciąż mi żal, że zdecydowałam sie Ją odstawić od piersi:( A przecież taki był jeden z celów, aby przesypiać noce, a nie wstawać co chwilę.
To pierwszy dzień zapoznawania Tysi z opiekunką mamy za sobą. Tysia chyba ją polubiła, ale ja nie, powinnam iść do psychiatryka. Nie mogę zaakceptować faktu, że to Ona będzie teraz z Nią spędzać dnie, to Ona będzie większość czasu z nią ... Idę popłakać:(
Dopisane o 22.20
Czym dłużej o tym myślę, tym bardziej nie mogę sobie poradzić. Mój niepokój, żal jest tak silny, że dosłownie serce mnie boli:(
Idę płakać ...
Tysia chodzi!
Samodzielnie przemierza długie dystanse.
Chodzi jeszcze krokiem pijaczka, czasem się zatoczy i pójdzie nie tam gdzie pierwotnie chciała dojść.
Samodzielne przemieszczanie daje jej radość.
I mi daje niesamowitą radość i napawa mnie dumą patrzenie na rozwój Tysi:)
Piątego sierpnia wyjechalismy do Sandomierza, już jutro wracamy do domu. Wypoczeliśmy, pochodziliśmy po starówce, Kacper obowiązkowo trasę podziemną i bramę Opatowską zaliczył, ale znów statkiem nie popłyneliśmy i do zbrojowni nie poszliśmy. A Tysia rozpoczęła samodzielnie przemieszczanie się w pozycji pionowej, już sama chodzi, choć wciąż woli w asyście czyjejś dłoni. Zwraca uwagę na pieski i ptaki ( ptaaaa), pokazuje jak dziadek klepie się po brzuchu ( efekt książki "Kurczę blade"), pokazuje gdzie sroczka kaszkę ważyła, pokazuje papapa i mówi przy tym papapa, pokazuje jakie było pyszne i jak jej babcia zrobiła ała klepiąc sie przy tym po pupie:)
Szkoda, że już musimy wracać, szkoda, że wakacje już się kończą:(
O wrześniu wolę nie myśleć:(
Dziś Tysia została ochrzczona.
Ale dzisiejszy dzień zostanie zapamiętany z innego powodu. Rano, jak co dzień, Tysia bawiła sie w łóżeczku. W tym czasie tato składał na balkonie wózek, po generalnym praniu, mama zdejmowała pranie, Pierwszak bawił się w swoim pokoju. Nagle usłyszeliśmy bum ... a potem wrzask....Tysia wypadła z łóżeczka, tak z dziecięcego łóżeczka, jak to sie stało nie wiemy. Wielka czerwona plama na czole wskazywała miejsce upadku. Zestresowałam się strasznie, chcieliśmy jechać do szpitala, ale w rozmowie telefonicznej z centralą kazali obserwować. Ponieważ Tysia zachwywała się jak codzień Chrzest się odbył. A na nim Tysia dała się poznać że swojej buntowniczej i awanturniczej strony. Ponieważ spacery po schodach to teraz ulubione zajęcie Tysi, więc uwidziała sobie wędrówki po schodach ołtarza, a że nie chciałam sie zgodzić na spacer po ołtarzu, to nerwy swoje Tysia pokazać musiała, oj płakała, rzucała sie na posadzkę, krzyczała. Przy Chrzcie nastąpiło apogeum, a poniewaz godz. 12 jest porą Tysi dżemki, więc zmęczenie na pewno spotęgowało jej negatywny stosunek do tej ceremonii.
Po Chrzcie Tysia w wózku pod kościołem usnęła i potem było już całkiem przyjemnie:)
Mamy fotelik rowerowy,
Mamy kask rowerowy,
Kask jest różowy w księżniczki:)
Ruszamy na rowerowy podbój miasta:)
Dziś pierwszy park zaliczony:)
A w niedzielę Chrzest:)