Dziś Tysia została ochrzczona.
Ale dzisiejszy dzień zostanie zapamiętany z innego powodu. Rano, jak co dzień, Tysia bawiła sie w łóżeczku. W tym czasie tato składał na balkonie wózek, po generalnym praniu, mama zdejmowała pranie, Pierwszak bawił się w swoim pokoju. Nagle usłyszeliśmy bum ... a potem wrzask....Tysia wypadła z łóżeczka, tak z dziecięcego łóżeczka, jak to sie stało nie wiemy. Wielka czerwona plama na czole wskazywała miejsce upadku. Zestresowałam się strasznie, chcieliśmy jechać do szpitala, ale w rozmowie telefonicznej z centralą kazali obserwować. Ponieważ Tysia zachwywała się jak codzień Chrzest się odbył. A na nim Tysia dała się poznać że swojej buntowniczej i awanturniczej strony. Ponieważ spacery po schodach to teraz ulubione zajęcie Tysi, więc uwidziała sobie wędrówki po schodach ołtarza, a że nie chciałam sie zgodzić na spacer po ołtarzu, to nerwy swoje Tysia pokazać musiała, oj płakała, rzucała sie na posadzkę, krzyczała. Przy Chrzcie nastąpiło apogeum, a poniewaz godz. 12 jest porą Tysi dżemki, więc zmęczenie na pewno spotęgowało jej negatywny stosunek do tej ceremonii.
Po Chrzcie Tysia w wózku pod kościołem usnęła i potem było już całkiem przyjemnie:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz