niedziela, 31 marca 2013
Czytelnicy
sobota, 30 marca 2013
Mój Dom!
Z przyczyn niezależnych od nas, z przyczyn których wolimy nie pamiętać, zmuszeni byliśmy wsadzić cały bagaż do samochodu i znów jechać. Tym razem do moich rodziców. Przyjemnie, jak ktoś jest przeszczęśliwy, że Cię widzi, jak ktoś nie może uwierzyć, że jednak mimo zapowiedzi, że Ciebie nie będzie-jesteś. Dobrze, że jest taki dom, gdzie zawsze, o każdej porze możesz zwalić się komuś na głowę, a ten ktoś będzie przeszczęśliwy. Dobrze, że moje Dzieci mają taki Dom, szkoda, że jest tak daleko od Ich własnego domu.
Oby resztą Świąt była cudowną....postaramy się dla Was Dzieciaczki!
piątek, 29 marca 2013
Jadąc
czwartek, 28 marca 2013
Świąteczna wyprawa...jedziemy!!!
Pakujemy spodnie, buty, bluzki i pieluchy. Do tego dorzucamy kilka książek dla Tysi, dwie książki dla Pierwszaka i jedną dla mnie (pewnie zostanie zapakowana, wywieziona a potem w nienaruszonym staniek przywieziona). Na Święta wyjeżdżamy do Dziadków, rzadko tam jeździmy, więc Tysia jeszcze ich nie zna (widziała ich raz, więc pewnie nie pamięta), a skoro ich nie zna, to będzie chciała być tylko u mamy na rękach, więc w Święta biceps sobie wyrobię, no i pierwszy raz w Święta nie grozi mi przytycie, gdyż Tysia alergiczką jest i niewiele zejść mogę.
Pierwszak do Dziadków bardzo lubi jeździć. Pewnie dlatego, że jest tam oczkiem w głowie Dziadka i robi z nim, co tylko chce. Na szczęście narodziny Tysi tego nie zmieniły. Niestety moich rodziców Tysia rozkochała w sobie i oni chcą dzielić czas pomiędzy nimi. I jak o nas Pierwszak nie jest zazdrosny, to o Dziadków bardzo. W zazdrości swojej się zamyka, smutny się robi strasznie i wtedy bardzo mi go szkoda. Pierwszak jest strasznie wrażliwym, uczuciowym dzieckiem. Bardzo trzeba uważać, aby słowem mu nie sprawić przykrości, przy czym muszę podkreślić, że przewrażliwiony nie jest, wszystko odbywa się w granicach rozsądku.
Pierwszak się cieszy, Tysia zamieszanie związane z pakowaniem ogląda z zainteresowaniem.
Pierwszak krytycznym okiem patrzy na Tysię, potem na mnie i mówi:
- mamo ubierz Ją ślicznie, aby wyglądała jak królewna. Dziadkowie się zdziwią, że mamy taką piękną Dziewczynkę.
Tak więc specjalnie dla Niego Tysia będzie ubrana na różowo, niech Dziadkowie wiedzą, że mamy śliczną Córcię.
No to w drogę!
My
Zwyczajni, normalni, mało charakterystyczni. Żyjemy sobie sami w dużym mieście, mieszkamy na dużym osiedlu, na wakacje jeździmy nad polskie morze lub w polskie góry...mówiłam jesteśmy standardowi do bólu.
Co lubimy?
Ja uwielbiam czytać, może to mało oryginalne hobby, ale cóż ja zrobię, że od małego uwielbiałam czytać, wąchać, głaskać, tulić książki. Lubię czytać książki i lubię posiadać na własność książki. Udało mi się zaszczepić miłość do książek Pierwszakowi. Dzień bez czytania jest dniem straconym. Od taty Pierwszak otrzymał miłość do piłki nożnej...kolejne mało charakterystyczne hobby. Ale ile radości sprawiają zdobyte gole, a ile smutku przegrane turnieje.
Tysia też uwielbia piłkę, ma już kilka swoich i lubi się nimi bawić. A książki to oddzielna historia.Gdy była w brzuchu, była mało aktywna (tak samo jak Pierwszak), ale gdy tylko wieczorem zasiadałam (a właściwie kładłam się) do naszej wspólnej lektury, to gdy tylko zaczynałam czytać, od razu zaczynała harcować. Gdy się urodziła i jeszcze tylko leżała kładliśmy ją między nas i czytałam, a oni słuchali. Teraz, gdy raczkuje i ręce wyciąga po wszystko, czytanie książek Pierwszaka razem z Nią nie jest możliwe, bo od razu wyciąga swoje pulchniutkie rączki i łapie, pociąga, a na niszczenie książek ja się nie zgadzam, więc czytamy teraz bez Niej. I jest to taki czas tylko dla nas. A ona oczywiście ma swoją własną biblioteczkę po części odziedziczoną po Pierwszaku, ale ma też nowe książeczki. Ostatnio kupiłam jej "Księgę dźwięków" nie wiem, co jest w tej książce, ale czytamy ją w kółko, uwielbia ją strasznie. Pomysł książki taki prosty, więc nie wiem, czy ilustracje tak przyciągają, czy odgłosy wydawane podczas czytania, grunt, że się podoba. Tak więc pasja czytelnicza w Tyśce rozwijana jest również.
Na obiady najczęściej jemy zupę pomidorową lub rosół lub krupnik, a na drugie kotlety lub pizzę.
Jak widać jesteśmy stanadardową, zwyczajną wcale nie oryginalną rodzinką.
A oto jedna z wielu stron w nowej książce Tysi, która mnie rozczuliła:
A ta rozbawiła Pierwszaka:
wtorek, 26 marca 2013
Gdy było nas Troje ...
A oto historia Dwojaków....
Kiedyś było nas troje, ale wkrótce miała pojawić się Ona.
-Synku chciałbyś mieć rodzeństwo?
- nie (powiedziane krótko i dosadnie )
- hmmmmm....a dlaczego?
- bo jak ono się urodzi to też musielibyście je kochać.
No tak, argument nie do odrzucenia.
Po długich dyskusjach i odpowiedniej argumentacji zapragnął Pierwszak brata.
- Synku będziesz miał rodzeństwo!
- super to teraz będę dwojakiem
-Wiesz tak mi się wydaje, że lepiej abyś miał siostrę.
-nie, ja chcę brata
-ale siostry na pewno nie będą interesować te Twoje Star Warsy
-będziecie jej musieli kupić lalki
-pewnie tak
- to ja już wole siostrę
podstawa to siła argumentu...tak wiem mało wychowawcza, ale cel został osiągnięty....a dziś już nikt nie pamięta dlaczego Pierwszak zapragnął siostry.
A kocha ją....chyba najmocniej z nas wszystkich, o ile to możliwe.
Ma skubanica szczęście...rozkochała w sobie wszystkich do granic możliwości.
Czas dla Was???
I zrozumiałam, że to One są tak miłe, że pozwalają mi obdarowywać ich, bo czyż nie jest tak, że czym dzieci starsze tym mniej czasu chcą spędzać z rodzicami. Później musimy wepchać sobie wolny czas pomiędzy kartki ciekawej książki, bo dzieciaki i tak wolą spędzać go...nie z nami.
Tak więc reasumując: jestem teraz z Wami, jest to czas dla Was, bo Wy jeszcze chcecie go ze mną spędzać....i oby tak zostało jak najdłużej:)
poniedziałek, 25 marca 2013
Wasz czas
Więc dlaczego Wasz?
Zdecydowanie potrzebowałam Drugiego cudu do pary, aby odnaleźć się w tej sytuacji, aby rozkoszować chwile. To nie znaczy, że tylko wspomniany "koteczek" dla Tyśki cieszy mnie, oj nie. U Pierwszaka wspólne zaczytywanie się w "Opowieściach z Narnii" rozczula mnie tak samo. Patrzę na Pierwszaka i zastanawiam się, kiedy minęło te 7 (!!!) lat i dlatego postanowiłam spisywać dla siebie, dla Nich chwile, oby zostały z nami na długo.