Pakujemy spodnie, buty, bluzki i pieluchy. Do tego dorzucamy kilka książek dla Tysi, dwie książki dla Pierwszaka i jedną dla mnie (pewnie zostanie zapakowana, wywieziona a potem w nienaruszonym staniek przywieziona). Na Święta wyjeżdżamy do Dziadków, rzadko tam jeździmy, więc Tysia jeszcze ich nie zna (widziała ich raz, więc pewnie nie pamięta), a skoro ich nie zna, to będzie chciała być tylko u mamy na rękach, więc w Święta biceps sobie wyrobię, no i pierwszy raz w Święta nie grozi mi przytycie, gdyż Tysia alergiczką jest i niewiele zejść mogę.
Pierwszak do Dziadków bardzo lubi jeździć. Pewnie dlatego, że jest tam oczkiem w głowie Dziadka i robi z nim, co tylko chce. Na szczęście narodziny Tysi tego nie zmieniły. Niestety moich rodziców Tysia rozkochała w sobie i oni chcą dzielić czas pomiędzy nimi. I jak o nas Pierwszak nie jest zazdrosny, to o Dziadków bardzo. W zazdrości swojej się zamyka, smutny się robi strasznie i wtedy bardzo mi go szkoda. Pierwszak jest strasznie wrażliwym, uczuciowym dzieckiem. Bardzo trzeba uważać, aby słowem mu nie sprawić przykrości, przy czym muszę podkreślić, że przewrażliwiony nie jest, wszystko odbywa się w granicach rozsądku.
Pierwszak się cieszy, Tysia zamieszanie związane z pakowaniem ogląda z zainteresowaniem.
Pierwszak krytycznym okiem patrzy na Tysię, potem na mnie i mówi:
- mamo ubierz Ją ślicznie, aby wyglądała jak królewna. Dziadkowie się zdziwią, że mamy taką piękną Dziewczynkę.
Tak więc specjalnie dla Niego Tysia będzie ubrana na różowo, niech Dziadkowie wiedzą, że mamy śliczną Córcię.
No to w drogę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz