piątek, 29 marca 2013
Jadąc
Po kąpieli, kiedy założenie ubrania Tysi staje się nie lada wyczynem, tato zabawia ją chowając sie za ręcznik i robiąc "a kuku" i pewnie na wzór tejże zabawy podczas drogiTysia wymyśliła swoją wersję "chowanego". Siedząc w foteliku chowała się za kocykiem, poczym na słowa "gdzie jest Tysią" wychylaĺa się, a cieszyła się przy tym w głos. Niby fajnie, ale jak się jedzie ponad 4 godziny, z czego dwie Tysia chciała bawić sie w "chowanego" można mieć dość:)
Ale nowa umiejętniść została nabyta, właściwie nie nabyta, ale przez samą Tysię wymyślona.
Co ciekawe również w tym tygodniu, w środę, dzieciaki pierwszy raz wspólnie się bawiły. Zabawa polegała na wyrzucaniu piłki z łóżeczka przez Tysię, a Pierwszak wrzucał z powrotem do łóżeczka i tak w kółko. Zabawa sprawiła wiele radości Tyśce, chyba dlatego, że brat tak dużo czasu jej poświęcił (całe plus/minus 20 minut). Czas trwania zabawy świadczył o nieprzypadkowości zachodzących zdarzeń:) Tyśka chciała dłużej, ale Pierwszak stwierdził, że nuda :)
Tysia zmienią się z dnia na dzień, codziennie czymś nas zaskakuje. Sądzę, że duży wpływ na jej rozwój ma Pierwszak, którego Tysia nie spuszcza z oczu, gdy ten tylko pojawi się w zasięgu jęk wzroku.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz