wtorek, 2 kwietnia 2013

"Spotkał katar Katarzynę"

Tysia chora.
Tak strasznie mi jej szkoda i tak bardzo chciałabym jej pomóc.
Zaczęło się tydzień przed Świętami katarem, ponieważ pomimo naszych zabiegów katar wciąż był, poszliśmy do lekarza. Ten stwierdził, że Tysia jest zdrowa, a przyczyną kataru mogą być górne jedynki, które będą się wyłaniać. Troszkę Tysi katar przeszedł, więc pojechaliśmy na Święta. Tam miała katar, ale taki, który niczego złego nie zapowiadał. A już wczoraj w nocy Tysi katar spać nie dał, flegma zalewała gardełko, pojawił się kaszel, więc poszliśmy do doktora. Ten również stwierdził to samo co poprzedni. Po popołudniowym spaniu Tysi oczka były zaropiałe i wyglądały, jak malutkie szparki. A w nocy ropa zalała (dosłownie) oczy, flegma zalała gardło - Tysia męczy się strasznie, a my już nie wiemy co mamy robić. Wszystkie nasze działania nie pomagają. Lekarka, patrząc na jej dziąsła stwierdziła, że taki katar może mieć jeszcze miesiąc, mam nadzieję, że się myli. Swoją drogą te zęby, to dziwny twór: męczą dzieci, jak się wyrzynają, potem wypadają, aby wyrosły kolejne, które często pomimo pielęgnacji psują się i sprawiają dużo bólu.
Pierwszakowi naszemu ząbki bez żadnych komplikacji przed pierwszym rokiem wszystkie się pojawiły. W wieku 5 lat zaczął zmieniać mleczne ząbki na stałe. Dziś pomimo nie całych siedmiu lat ma już 7 stałych zębów. A biedna Tysia tak się męczy. Już sama nie wiem, czy to wszystko co ją męczy, może mieć swoje źródło w ząbkach, których jeszcze nie widać.
Tak bym chciała jej pomóc, oby się tak nie męczyła.
Uszy nastawiam na odbiór najniższej częstotliwości i spróbuję zasnąć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz