piątek, 26 kwietnia 2013

Pracowity tydzień...

Mogłoby się wydawać, że brak posta świadczy o braku tematu, ale tym razem brak posta świadczy o nadmiarze rzeczy do zrobienia. Ponieważ w tym tygodniu jest z nami "głowa rodziny", więc wykorzystując okazję postanowiliśmy pozałatwiać przeróżne sprawy i te zaległe i te obecne i kilka na przyszłość.
A więc tak, Pierwszak został zapisany do świetlicy, w której będzie od września spędzał czas przed i po szkole. Skończą się obiadki przed zajęciami, świeżutkie bułeczki itp.
Kolejna wielką zmianą, która czeka tym razem Tysię od września, to opiekunka. Udało nam się przejąć przetestowany "model" po sąsiadach. Pani była nas "odwiedzić" we wtorek. Na początku Tysia przestraszyła się jej, ale potem krok po kroczku kobitka robiła do niej podchody i nawet udało jej się wziąść ją na chwilę na ręce. Podobało mi się, że nie robiła tego na siłę, najpierw krok powoli oswajała Tysię ze swoją osobą, a potem gdy ją miała na rekach, gdy tylko wyczuła niezadowolenie Tysi podała ją od razu tacie. Babcie nasze nie wyczuwają tego momentu. Mam nadzieję, że Tysia ją polubi, a nam będzie się dobrze współpracować. Tylko jak ja zniosę to rozstanie...już na samą myśl płakać mi się chce. Pierwszak był dużo starszy miał rok i 8 miesięcy, a Ona...oj nie będę się rozpędzać, nakręcać....
To dwie najważniejsze sprawy, a poza tym  byłam u fryzjera, zareklamowałam (wreszcie!) kombinezon Tysi. Ciekawe po co mi teraz naprawiony kombinezon w rozmiarze 68? Poprosiłam o zwrot pieniędzy, ale pewnie dostanę naprawiony egzemplarz. Zareklamowaliśmy też gondolę, też mogliby oddać pieniądze.Budka popsuła się na samym początku, ale budka była potrzebna, bez budki trudno jeżdzić w zimie, więc dopiero teraz zareklamowaliśmy.

Z rzeczy bieżących to Pierwszak od środy wrócił do szkoły, Tysia po czterech tygodniach pozbyła się kataru...uffff. Weekend zapowiada nam się imprezowo, gdyż w sobotę rozpoczynamy sezon grillowy u przedszkolnych znajomych, a w niedzielę kolejni przedszkolni znajomi przychodzą nas odwiedzić....straszne fajne mieliśmy przedszkole, zżyłam się z rodzicami, a Pierwszak z dziećmi...w szkole tej zażyłości już nie ma....szkoda.

Miłego weekendu:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz