wtorek, 16 kwietnia 2013

Zmiany

Zmiany....
Pierwszak zawsze panicznie bał sie zostawać san w domu, nawet na chwilkę. Jak byłam w ciąży z Tysią zostawiłam telefon w samochodzie, wiedząc, że mąż denerwować sie będzie brakiem kontaktu trzeba było zejść na parking po telefon. Pierwszak iść nie chciał, więc po namowach został w domu. Co prawda toczyłam się wtedy bardzo, ale pomimo tego cała "wyprawa" zajęła maksymalnie 10 minut. Gdy wróciłam Pierwszak przestraszony, z łzami w oczach czekał na mnie. A dziś, po około połowie roku od tamtego wydarzenia, Kacper został sam w domu na całe dwie godziny. Uzbroiłam go w telefon i telewizję i poszłam pod blok, kręcić kółka Tyśkowym wózkiem. Najpierw miałam tylko uśpić Tysię i od razu wrócić do domu, ale Pierwszak (po telefonicznej naradzie) dał mi więcej czasu.
A wieczorem mówił tacie, że jest bardzo dzielny, a w byciu dzielnym pomogła mu telewizja. A jednak do czegoś telewizja się przydaje.

Martwię się - Tysia ma gorączkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz