Byliśmy na majówce.
Jak było?
Wesoło, przyjemnie, beztrosko.
Ja odpoczęłam od codzienności, dzień w dzień po kilka godzin z Tysią spacerowałam, ostatniego dnia nogę podkręciłam, w rezultacie teraz boli, kostka spuchła i w domu siedzę.
Pierwszak z płaczem wrócił, gdyż chciał jeszcze zostać.
Tysia wyjazd odreagowała nie jedzeniem i długimi drzemkami. Tysia, gdy ma dużo wrażeń, szybko się męczy i często chodzi spać, a taki wyjazd dla Niej, to przecież emocjonalny wodospad. Pierwszak w takich sytuacjach miał problem że spaniem, widzę teraz jak przeżywa różne sprawy, więc wcześniej pewnie też główka wertowała wszysco wciąż od początku i usnąć nie można było.
Aj zapomniałabym wczoraj przebiła sie prawa, górna jedynka:) Tysia nauczyła się robić "tuli, tuli", tak słodko całą sobą etyka się w miśki, lalki. Potrafi też ułożyć wieżę z kółek tzn. nałozyć kółka (w przypadkowej kolejności) na trzon. Coraz częściej staje sama, bez podparcia i coraz dłużej jest w stanie ustać. A jak coś wypatrzy, to awanturuje się, aby jej dać dokładnie to co chce...wie czego chce kobitka...to dobrze, aby tylko Jej tak zostało w dorosłym życiu.
Zaczytałam się ostatnio w blogu "Do czego przyda się chustka", przeczytałam od początku do końca, Jej historię znałam, kilkakrotnie na blogu byłam jeszcze "wtedy", nie wiem dlaczego dopiero teraz tak strasznie mnie poruszyła i chyba wreszcie zrozumiałam Jej przekaz. To historia z chłopcem w tle, ale to On był dla mnie na pierwszym planie, On i Jego wrażliwość przypomina mi Pierwszaka, nie mogę przestać o Nim myśleć. Oj smutno się zrobiło, więc kończę przekaz....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz