niedziela, 30 czerwca 2013

Pępowina

Piszonek pojechał na obóz.
Dwa ostatnie dni ciągle tylko o obozie mówił, cieszył się strasznie. Wczoraj wieczorem troszkę pokazał swoje zdenerwowanie mówiąc, że jednak wolałby w innym terminie jechać, że w domu chciałby zostać, ale obawy szybko zostały rozwiane i dziś w pierwszej parze przed wejściem do autobusu. Pożegnać się zapomniał i przed samym odjazdem wyskoczył na chwilkę się przytulić. Jak odjeżdżali widziałam jego uśmiechniętą twarz. Już za nim strasznie tęsknoę. Chciałabym, aby był że mną, wtedy wiem, że jest bezpieczny. Oj to chyba teraz ktoś niewidzialnymi nożyczkami przecił naszą wspólną pępowinę, krew nie leci, ale ciało czuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz